Czy warto iść na studia fotograficzne?

Co pewien czas dostaję wiadomości od znajomych fotografów, czy warto iść na studia fotograficzne, czy może jednak warto zainwestować w kursy. Widzę też wiele podobnych pytań na grupach fotograficznych, dlatego postanowiłam w końcu odpowiedzieć na nurtujące wszystkich pytanie. I jak zawsze ugryzłam temat nieco inaczej niż po prostu napisać, co jest lepsze, a co gorsze. Niedawno mogliście czytać, jak zostałam hodowcą koni, tym razem poznacie kolejny rozdział z życia wzięty. Poznajcie moją historię drogi jako fotografa i zdecydujcie, co będzie dla Was najlepsze!

Jak zostałam fotografem

Zaczęłam fotografować w 2010 roku przez przypadek, gdy siostra dostała pierwszą lustrzankę SONY a200 (którą potem miałam też ja przez pewien czas). W 2011 roku wiedziałam już, że właśnie to chcę w życiu robić, to jest to, co kocham i sprawia mi ogromną przyjemność. Całe swoje doświadczenie metodą prób i błędów zdobyłam, fotografując psie zaprzęgi i Ziomka (tak bardzo go męczyłam, że aż zaczął karierę supermodela, ale to chyba było mu pisane od zawsze…), w międzyczasie wplotłam w to konie i wpadłam bez reszty. Warszawską Szkołę Reklamy odkryłam mniej więcej w podobnym czasie, ich oferta przypadła mi do gustu i w sumie na 3 lata przed zakończeniem technikum wiedziałam już, co będę robić później. Nie miałam żadnego zawahania, po prostu taką karierę zawodową sobie wybrałam.

4 ogólnopolskie wystawy (na których między innymi były moje fotografie) i dwa kierunki fotograficzne studiów później mogę stwierdzić, że tak, to jest to. Kocham fotografować, to zmieniło moje podejście do życia, obudziło we mnie duszę artysty i przewróciło do góry nogami wszelkie zapatrywania na świat.

Jak jednak jest na tych studiach?

studiafotograficzne3 Zdjęcia zaliczeniowe są czasami… bardzo ciekawe. Wraz z dwoma innymi koleżankami miałyśmy ubaw, robiąc zdjęcia wzorowane na Witkacym.

Fotografia na studiach

W czasie studiowania fotografii w Warszawskiej Szkole Reklamy w końcu poznałam, co to znaczy fotografia studyjna. Jedne zajęcia mi się podobały, inne trochę mniej, ostatecznie nie przekonali mnie do sztucznego światła aż tak mocno. Na całe szczęście ta szkoła stawia mocno na zajęcia praktyczne, więc wykładów nie ma aż tak dużo, choć gdy te już się pojawiają, są skondensowane w trzygodzinny blok po półtorej godziny każdy. Są jednak zadawane różne ćwiczenia, można załapać sporo inspiracji i co najważniejsze – poznajemy historię fotografii i najważniejszych pionierów tej dziedziny.

Fotografia to nie tylko lustrzanki, ale też analogi; wiele szkół stawia mocno na ten aspekt, więc możemy liznąć nieco wywoływania zdjęć w fotolabie, pobawienia się tymi zdjęciami i samemu spróbować swoich sił w tym wspaniałym doświadczeniu.

Osobiście nie rozwinęłam się fotograficznie na studiach – zdobyłam jedynie historyczną wiedzę na ten temat, a także mogę śmiało powiedzieć, że tak, jestem w stanie fotografować w studio, jednak cała moja kariera rozwijała się poza szkołą. Myślę jednak, że osoby mniej doświadczone z pewnością skorzystają (a już na pewno osoby, które nie są tak uparte i rozleniwiałe jak ja!) i wiele wyniosą zarówno  wykładów, jak i zajęć w studio czy na warsztatach.

Praktyka

Jak wspominałam wcześniej, Warszawska Szkoła Reklamy, jak i Warszawska Wyższa Szkoła Humanistyczna stawiają na praktykę i jeżeli już decydujecie się na studia – kierujcie się właśnie programem zajęć praktycznych. Znam szkoły w Warszawie, gdzie całe studiowanie polega na siedzeniu na wielogodzinnych wykładach, a przecież nic nas nie nauczy tak mocno fotografowania jak męczenie aparatów!

Dodatkowo musiałam odbyć praktyki podczas nauki gdzieś poza szkołą, postawiłam więc na gazetę „Przyjaciel Pies”, dzięki czemu mogłam połączyć dwie dziedziny, które studiowałam: fotografię i dziennikarstwo. Spędziłam wspaniały miesiąc w świetnie zgranym zespole, ucząc się tajników pracy w gazecie, szukając tematów do artykułów, oprawiając wiele z nich w odpowiednie fotografie, a nawet doczekałam się kilku publikacji! Trzeba jednak pamiętać, by w wyborze miejsca na praktyki postawić na miejsce obce – w znajomych kątach nie nauczymy się niczego, a przecież nie o to tu chodzi! Musimy budować na czymś nasze doświadczenie jak i siatkę kontaktów, które kiedyś mogą nam się przydać.

studiafotograficzne1 Na zaliczeniach często dostajemy wolną rękę co do tego, co przedstawimy. Ja na angielskim poprowadziłam dwa razy wykład wraz z Ziomkiem – na pierwszym roku o psich zaprzęgach, na drugim zaś o rozwijaniu kariery zwierzaka w Internecie. Oczywiście Ziomek zebrał wszystkie brawa, gwiazdor jeden.

Nauka

Studiowanie takiego kierunku to nie tylko fotografia, ale też szeroka gama innych zagadnień. W Warszawskiej Szkole Reklamy istnieje bardzo fajny system układania własnego planu zajęć. Dzięki temu nie dość, że mam obowiązkowe zajęcia dla swojej dziedziny, to jeszcze mogę liznąć multimediów czy filmu! Wszystko układam sobie tak, by nie kolidowało z obowiązkowymi, a wtedy hulaj dusza, piekła nie ma!

Dzięki takiemu systemowi usiałam mocniej do grafiki komputerowej, o co nigdy bym siebie nie podejrzewała jeszcze na początku 2014 roku! Jestem w stanie sama w Photoshopie stworzyć projekt plakatu billboardowego, ulotkę, menu do restauracji, w Illustratorze nauczyłam się robić grafiki wektorowe czy infografiki, zaś dzięki zajęciom z InDesigna mogę dzisiaj spokojnie zaprojektować i złożyć samodzielnie gazetę czy książkę.

Po drodze nauki o reklamie zaintrygował mnie marketing internetowy, a dzięki zajęciom odbywającym się na uczelni właśnie w tym kierunku, mogłam poszerzyć swoją wiedzę i ugruntować to wszystko w głowie. Tak naprawdę po części dzięki temu ten blog w ogóle istnieje.

Pamiętajcie – stawiajcie na zajęcia praktyczne. Ja tego nauczyłam się poprzez ćwiczenia na komputerach, ucząc się od ludzi aktywnie pracujących w swoim zawodzie. Musicie porządnie sprawdzić uczelnię, zanim złożycie tam papiery – siedzenie trzy lata na niekończących się wykładach może skutecznie zabić miłość do fotografii, nie ją pogłębić.

Nurtujące pytania

Co pewien czas dostaję wiadomości od znajomych i nie tylko, które dotyczą właśnie studiowania fotografii. W tej sekcji postaram się odpowiedzieć na Wasze pytania, a jeżeli po całym artykule nadal nie znaleźliście odpowiedzi, której poszukujecie, piszcie śmiało na kontakt@izzynatropie.pl – z pewnością dorzucę Wasze pytanie do puli i odpowiem na nie jak najlepiej tylko potrafię.

Czy te studia faktycznie coś wnoszą, czy raczej nicnierobienie przez kilka lat?

Oczywiście, że wnoszą! Ale dla każdego będzie to coś innego. Trochę na to pytanie odpowiedziałam wcześniej, ale na przykład ja w końcu liznęłam fotografii studyjnej i przekonałam się do końca, że to nie do końca moja bajka. Do tego rozwinęłam się w grafice komputerowej, o co nigdy bym się nie podejrzewała, a gdzieś po drodze pokochałam marketing internetowy, dzięki czemu po części ten blog w ogóle istnieje.

Jak wygląda sprawa czesnego?

To wszystko zależy od uczelni, którą wybierzesz. Ja przez dwa lata chodzenia do szkoły prywatnej wydałam 8000 zł, do tego dochodzi kolejne półtora roku licencjatu w drugiej uczelni prywatnej, gdzie pieniądze będą podobne. Znam jedną szkołę w Warszawie, która za rok prosi tyle, ile ja wydałam przez dwa lata nauki, a niektóre nawet krzyczą więcej. Musisz jednak pamiętać, że nie każda szkoła jest warta tych pieniędzy, więc tutaj wszystko zależy od Ciebie i pytania ludzi o pinie na temat placówek, które sobie wybierzesz.

Czy lepiej iść na takie studia, czy wybrać dłuższy kurs?

A jak Ty czujesz i uważasz? Nie podejmę tej decyzji za Ciebie i tak jak wspominałam na początku, musisz kochać fotografię i czuć, że chcesz się z nią związać na dłużej, że planujesz pracować w tym zawodzie – wtedy studia faktycznie są dobrą decyzją. Jeżeli jednak nie czujesz, że to jest to – nie ma sensu, byś tracił czas; na rynku mamy masę kursów ukierunkowanych na konkretne dziedziny fotografii. Wybierz to, co cię kręci i poświęć się tej dziedzinie lub kilku, poznaj tajniki fotografii najlepszych w swoim fachu i dobrze wydaj te osiem-dziesięć tysięcy na porządne warsztaty czy kursy. To musi być twoja decyzja podyktowana tym, co czujesz i jak się zapatrujesz na przyszłość.

Czy idąc na studia, trzeba mieć własne portfolio?

Ja nie musiałam pokazywać swojego portfolio, przystępując zarówno do jednej uczelni, jak i drugiej, ale wiem, że niektóre szkoły (tak, tak, głównie mam tu na myśli Łódzką Filmówkę) tego wymagają. To wszystko zależy, do której chcesz składać papiery. Jeżeli widzisz, że trzeba mieć, przygotuj się odpowiednio wcześniej i wykonaj kilka sesji w klimacie stylu, którym zwykle lubisz robić zdjęcia. Fotografia jednak w Polsce jest kierunkiem mocno… prywatnym, więc z reguły jest tak, że (mówiąc bardzo brutalnie…) płacisz i masz. Nie rozglądałam się jednak tak mocno po rynku studiów fotograficznych, by mieć stuprocentową pewność, że tak jest.

Czy na takich studiach są ludzie z przypadku, czy wręcz przeciwnie – geniusze?

Moje doświadczenie pokazuje, że zawsze trafi się ktoś z przypadku, ale jest to jedna, najwyżej dwie osoby, które mogą szybko zniknąć, więc nie przejmowałabym się tym aż tak mocno. Jeżeli chodzi o geniuszy – nie, raczej nie ma. Są osoby dobre w swoich niszach. Ja na roku jestem uznawana za najlepszą w fotografowaniu zwierząt, kolega jest mistrzem w portretach studyjnych, zaś koleżanka świetnie czuje się w abstrakcji, dziwacznych klimatach i montażach. Każdy idzie swoją drogą, ale wspieramy się nawzajem, uzupełniamy fotograficznie i łączymy siły, by tworzyć coś fajnego.

studiafotograficzne2 Na koniec dwuletniej nauki w czerwcu będę bronić mojego dyplomu. Temat na obronę wybierasz sam, byleby forma była podyktowana kierunkiem, jaki studiowałeś. U mnie będą konie, oczywiście!

Jak więc widzicie, nie odpowiadam wprost na pytanie, czy warto iść na studia, czy nie, bo to ostatecznie będzie tylko i wyłącznie Wasza decyzja. W moim przypadku los chciał, że rozwinęłam się fotograficznie poza szkołą, bo fotografii zwierząt nie nauczy Was raczej żaden wykładowca. Poznałam za to wspaniałych ludzi z różnych kierunków i wiem, że te minione dwa lata były jednymi z najlepszych, jakie do tej pory miałam i w żaden sposób nie uważam ich za straconych właśnie dzięki ludziom, którzy mnie otaczali.

A jak jest w Waszym przypadku? Jesteście po studiach? A może planujecie? Jest jeszcze pytanie, ktore Was nurtuje? Z chęcią odpowiem i poznam Wasze historie!
  • Jakub Zalewski

    Bardzo pomocny wpis 🙂 Blog też bardzo ciekawy, powodzenia !

    • Izzy na tropie

      Bardzo się cieszę – po to właśnie tworzę tego bloga: by pomagać! 🙂 Dzięki, przyda się, zwłaszcza teraz, gdy muszę dzielić uwagę między zaliczenia, tworzenie dyplomu i prowadzenie bloga 🙂

  • Świetny wpis! 🙂

    • Izzy na tropie

      Dziękuję! 🙂