Pilnuj swojej niszy, czyli o nieudanych zleceniach na zdjęcia

Chyba każdy fotograf już trochę siedzący na rynku słyszał historie nietrafionych fotografów na ślubach tudzież na sesjach prywatnych. Ludzie podążający za oszczędnościami zwykle nie zdają sobie sprawy, że takie rozwiązanie może być dla nich niezwykle bolesne. Jednym się udadzą zdjęcia, innym nie, a wtedy często najważniejszy dzień w życiu wielu ludzi zamienia się w przykre, nieprzyjemne wspomnienie.

Skąd wziął się taki trend?

Nie dla wszystkich każda nisza fotografii

Każdy mój znajomy, czy to bliski, czy to dalszy, doskonale wie, że moją specjalizacją są zwierzęta. Na psach uczyłam się podstaw fotografii, to konie pokazały mi, jak trudna to dziedzina, a po 6 latach powoli nastawiam się na poszerzenie oferty o ludzi u boku zwierząt. Nigdy nie ciągnęło mnie do fotografii stricte krajobrazowej, portrety ludzi to nie moja bajka, zaś moda to coś, czego dopiero się uczę prywatnie, nie wspominając o zdjęciach.  Jasne, jestem na takim etapie swojej kariery, że chciałabym liznąć  wszystkiego z osobna i wykombinować, jak to połączyć ze swoją niszą, jednak nigdy nie eksperymentuję, gdy przychodzi do mnie klient z ofertą. Ponadto moi fani na Facebooku wyraźnie pokazują, że sam człowiek to nie jest to, co lubią u mnie oglądać – zdjęcia samego człowieka zbierają na moim fp ponad połowę mniej polubień niż ujęcia koni lub psów.

Dużo się jednak słyszy o tym, że inni próbują, zwłaszcza w nieszczęsnej fotografii ślubnej. Co chwila natykam się na posty oczerniające fotografa, który, mówiąc prosto, spieprzył sprawę. Nie dziwię się tym wszystkim sfrustrowanym parom, bo przecież nie mogą powtórzyć tej sesji, nie mogą powtórzyć ślubu! W dodatku pieniądze wyrzucili w błoto. Dużo osób jednak pragnie za wszelką cenę oszczędzić na fotografie, co kończy się zawodem. Z drugiej strony mamy do czynienia z osobami łasymi na pieniądze.

_dsc7229 Czasami mam okazję fotografować samych ludzi, jednak fani na FB szybko sprowadzają mnie na ziemię – ponad połowa mniej polubień. Moja publika woli ode mnie zwierzęta lub ludzi ze zwierzętami. Dlatego rzadko przyjmuję inne zlecenia.

Uczciwość – pierwsza cnota fotografa

Jeżeli ktoś przychodzi do mnie z zapytaniem o zdjęcia bez zwierząt – czy to ślubne, czy to pamiątkowe dla rodziny, stawiam na szczerość i nie owijam w bawełnę: mogę przyjąć zlecenie, ale od razu mówię, że to nie jest moja specjalizacja. Chcę do samego końca być uczciwa i jeżeli klient decyduje się na innego fotografa, nie płaczę z tego powodu, bo wiem, że ktoś inny może zrobić to zlecenie lepiej niż ja. Jasne, zostaję wtedy bez pieniędzy, jednak mam poczucie, że od początku do końca byłam fair wobec drugiej strony i nie ukrywałam mojego niedoświadczenia na tym polu. Jeżeli by się zdecydowali na moje usługi, stanęłabym na wysokości zadania, by ujęcia wyszły jak najlepiej, bo tyle byłam im winna.

Niestety dużo osób przyjmuje zlecenia na ślepo, chcąc po prostu zarobić pieniądze. Nie myślą o konsekwencjach, a także własnej niekompetencji. Cyferki na koncie się zgadzają? To już nie muszę nic robić. I stąd tyle postów o niekompetencji fotografów, tyle próśb do grafików czy zaawansowanych fotografów o uratowanie czegokolwiek ze zdjęć, które dostali. Szkoda mi takich ludzi, bo zaufali fotografowi, a on zrobił ich w balona, a w dodatku wziął za to pieniądze. Z drugiej strony – czemu takie osoby za wszelką cenę chcą oszczędzać na fotografii – najważniejszej rzeczy w życiu? Jeżeli ja będę brać kiedyś ślub czy zamawiać konkretną sesję zdjęciową, nie zamierzam oszczędzać na tym i wolę nie kupić kolejnej kraty wódki niż wziąć fotografa ze średnim portfolio, który „coś tam umie”.

To błąd, którego nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem, ale z drugiej strony nie mam na to większego wpływu. Jeżeli jest się nieuczciwym wobec klienta, to kiedyś to się zwróci przeciwko tej osobie. Bo po jednej czy dwóch takich akcjach opinia leci na łeb na szyję. Pamiętajcie – uczciwość w fotografii jest ważna, zaś pieniądze przyjdą. Może nie teraz, ale w końcu będą. A warto mieć na koncie fajne pieniądze niż takie, które uzyskało się w niefajny sposób.