Mój rok z Cinema City Unlimited

Gdy Cinema City ogłaszało rozpoczęcie programu Unlimited, nie zastanawiałam się dwa razy – możliwość nieograniczonego chodzenia do kina za jedyne 50 zł miesięcznie kusiło i nadal kusi wielu z nas. To świetna możliwość oglądania legalnie wszystkich ciekawych filmów, które kiedyś, z racji wysokich cen za bilety, były jedynie w zasięgu marzeń. Dzisiaj mogę iść w każdej chwili do kina, pokazać na telefonie bilet i spędzić nawet cały dzień na sali kinowej. Bo mogę. Cinema City Unlimited to najlepsza kulturalna rzecz, jaka nam się przydarzyła w Polsce od bardzo dawna.

2016 rok w liczbach

Nie zamierzam was zanudzać wywodami, dlaczego ten, a nie inny film przypadł mi do gustu. W 2016 roku było naprawdę dużo ciekawych i godnych polecenia filmów, a 2017 zapowiada się równie ciekawie. Przygotowałam więc niedługie podsumowanie mojej kinowej przygody, zaś uzasadnienie zostawię tylko przy niektórych pozycjach. Jeżeli chcielibyście, żebym poleciła coś fajnego do obejrzenia z 2016 roku, piszcie komentarze, zajrzę do swojego dziennika, bo nie sposób wypisać tutaj całej listy filmów, które warto zobaczyć!

Ilość obejrzanych filmów: 58 (dla porównania gdy nie miałam takiej karty, chodziłam do kina tylko 2-3 razy w roku, najczęściej na filmy Marvela);

Ile razy byłam w kinie: 64 razy (wynika to z tego, że na niektórych filmach byłam po kilka razy – do tej liczby dodałam też jeden raz, gdy byłam na Gwiezdnych Wojnach VII po nowym roku, które grali aż do kwietnia, o ile dobrze pamiętam…);

Najczęściej oglądany film w 2016 roku: Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów – 4 razy (liczba pewnie dobiłaby 10, gdyby nie sesja i obrona dyplomu);

Top 10 najlepszych filmów 2016 roku:

  • Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów
  • Doktor Strange
  • Zootopia
  • Królestwo
  • Nowy początek
  • Zwierzęta nocy
  • Pokój
  • Dziewczyna z portretu
  • Zjawa
  • Nice guys. Równi goście

Pamiętajcie, że to mój osobisty wybór. Dla mnie najlepszym filmem był Kapitan Ameryka, ponieważ czekałam na niego od czasu Zimowego Żołnierza, a chyba każdy, kto mnie zna, doskonale wie, że mam ogromną słabość do sowieckiego zabójcy i byłam cholernie ciekawa, co zrobią z jego postacią w kolejnej części. Dostałam to, czego oczekiwałam, a nawet więcej, więc automatycznie każdy inny film był odrobinę gorszy (ale nie znaczy to, że gorszy w sensie wykonania, postaci, czy fabuły). Doktor Strange był ogromnym pozytywnym zaskoczeniem, choć wiedziałam, że stanie się on wizualną perełką – jeszcze piękniejszą niż trzecia część Kapitana. Nie będę się rozwodzić nad każdym filmem z tego zestawienia, ale na pewno powinniście przyjrzeć się filmowi ‚Królestwo’ opowiadającym o naszych puszczach. Cholernie dobrze nakręcone życie zwierząt, które zachwyciło mnie i moją mamę od pierwszych minut. Każdy kolejny film z tego zestawienia miał w sobie coś, co mnie zachwyciło, choć doskonale wiem, że nie każdemu spodoba się łzawy „Pokój”, specyficzny humor „Nice Guys” czy dziwna „Dziewczyna z portretu”.

Kapitan Ameryka był najbardziej oczekiwanym filmem 2016 roku z wielu powodów. Dla mnie najważniejszy był wątek Zimowego Żołnierza.

5 wyróżnionych filmów, które także warto brać pod uwagę:

  • Neon Demon
  • Księga dżungli
  • Deadpool
  • Dama w vanie
  • Łotr 1. Gwiezdne Wojny historie

Każdy z tych filmów jest na swój sposób dobry, choć niepozbawiony wad. Deadpool nareszcie doczekał się świetnej ekranizacji, choć często miałam wrażenie, że te super sceny oglądałam już w trailerach i materiałach promocyjnych. Neon Demon dla jednych może być koszmarem, dla mnie był fotograficzną perełką – i nie mówię tutaj o świecie mody, ale właśnie o przemyślanych kadrach. Księga dżungli to powrót do dzieciństwa i choć to nie była moja ulubiona bajka, na seansie bawiłam się przednio. Dama w vanie była uroczą historią, która próbowała wycisnąć z moich oczu łzę, ale cóż – kupuję wszystko, w czym gra Maggie Smith. A Łotr był najbardziej nieoczekiwanym przeze mnie filmem, na który poszłam chyba jako ostatnia z fanek tego uniwersum i plułam sobie w brodę, że zrobiłam to tak późno.

5 najgorszych filmów 2016 roku:

  • Modelka
  • Batman v Superman: Świt sprawiedliwości
  • Hardcore Henry
  • Jak to robią single?
  • Zupełnie nowy testament

Dwa pierwsze filmy były koszmarkami, o których chciałabym bardzo szybko zapomnieć. Zwłaszcza pierwszy – oglądanie tego fizycznie bolało, ale przynajmniej cała sala miała ubaw po pachy. Drugi film bolał od początku do końca i nawet człowiek nie miał szansy się pośmiać, bo to tak poważny i bezsensowny film. Pozostała trójka próbowała się ratować, ale wychodziło im to lepiej lub gorzej. Zwłaszcza ostatni film, który w trailerze obiecywał zupełnie coś innego, zaś film okazał się zgoła zupełnie inny.

Rok w liczbach – ilość obejrzanych filmów na przestrzeni miesięcy:

  • styczeń – 8
  • luty – 8
  • marzec – 6
  • kwiecień – 7
  • maj – 6
  • czerwiec – 4
  • lipiec – 4
  • sierpień – 1
  • wrzesień – 3
  • październik – 2
  • listopad – 5
  • grudzień – 4

Wiele osób zarzuca, że Doktor Strange to taka podrasowana Incepcja. Dla mnie to Incepcja na sterydach, która powala na kolana i przebiła tamten film jakieś 100 razy pod względem wizualnym. Jest to też jeden z niewielu filmów, który naprawdę powinno się obejrzeć w 3D.

Cinema City dla każdego?

Jeżeli miałabym podsumować program Cinema City Unlimited w moim przypadku, to z pewnością powiedziałabym, że użytkowanie takiej karty wygląda zupełnie inaczej niż sobie zakładałam. Bo gdy początkowo napaliłam się na program i odebrałam kartę z kina, byłam pewna, że teraz to obejrzę każdy film, który wejdzie na ekrany Cinema City.

Nic bardziej mylnego.

Bardzo często miałam taką sytuację, że po prostu nie mogłam, bo studia, bo praca, bo inne obowiązki – i jakiś film odchodził w zapomnienie. Pomijam już fakt, że jedyną rzeczą, którą miałabym do zarzucenia sieci kin to fakt, że filmy bardziej niszowe grają maksymalnie dwa tygodnie, zaś VII część Gwiezdnych Wojen grali chyba do kwietnia (pytanie tylko, po co?). Przez takie podejście straciłam kilka super filmów do obejrzenia i na przykład Neon Demon, które tutaj w zestawieniu jest, oglądałam w innym kinie, za bilet zaś musiałam płacić.

Gdy wróciłam z pracy dopadł mnie leń kinowy – co zresztą można zauważyć w zestawieniu miesięcznym. Nie potrafiłam się zmusić do wyjścia, do obejrzenia filmu i tym sposobem kolejne filmy przepadały. Gdybym skutecznie go zwalczyła, pewnie liczba obejrzanych filmów spokojnie sięgałaby bliżej 70 niż 60, ale akurat nie zamierzam się spinać w 2017 roku z tego powodu.

Cały rok minął jak z bicza strzelił, zaś 2017 rok zapowiada się kinowo równie dobrze, co poprzedni. Jeżeli miałabym powiedzieć komuś, czy warto kupić kartę, powiedziałabym tak – warto! Ale tylko wtedy, gdy naprawdę jesteś maniakiem filmowym i śledzisz na bieżąco rynek. W takich przypadkach nawet brak czasu nie jest przeszkodą, bo czas znajdzie się zawsze. Jeżeli wykupisz kartę i zamierzasz chodzić do kina od święta, jak ci się przypomni, to raczej nie ma to większego sensu. Ale to już twoja decyzja! U mnie ta karta to zbawienie – jestem w końcu na bieżąco z rynkiem filmowym i chcę jeszcze więcej!

Do zobaczenia w kinie!