MacBook Pro 2017 – wady i zalety po 3 miesiącach testów

Nie jestem fanką firmy Apple. W Polsce jej popularność wiąże się z pewnego rodzaju prestiżem, wyższymi sferami, hipsterskością. Nigdy nie chciałam być częścią tego kultu, zwłaszcza gdy słyszałam na równi z pozytywnymi wiele negatywnych opinii. Ale miałam z nimi do czynienia już od podstawówki i miałam wiele lat na rozmyślanie. W końcu potrzeby przeważyły nad ogólną niechęcią, a że miałam okazję testować ten sprzęt czy to na studiach, czy od znajomych, zakup był w pełni świadomy i przemyślany. Początkowo wybór stał pomiędzy dwoma  modelami – MacBook Air czy MacBook Pro. 

Po wielu rozmowach i godzinach spędzonych w Internecie stałam się posiadaczką MacBooka Pro z 2017 roku w kolorze gwiezdnej szarości. Jak wypadł po miesiącu intensywnego użytkowania?

MacBook Pro – zalety:

1. Szybkość – 5 sekund na włączenie Lightrooma oraz Photoshopa? Nie ma problemu! Spieszysz się z wysyłką maila? Włączę się w 5 sekund i będę gotowy do pracy! Naprawdę – prędkość tego laptopa powaliła mnie na kolana już od pierwszego użycia. Nie muszę już się martwić o to, że będę czekać na załadowanie czegokolwiek przez dobre 20 minut (nie wspominając o włączaniu się przez 2 godziny) – teraz to kwestia sekund. Jakie są tego pozytywne aspekty? Selekcję zdjęć jestem w stanie zamknąć w 1,5 godziny 2000 zdjęć, kiedyś trwało to kilka godzin z licznymi zawieszeniami i długim ładowaniem podglądu. Teraz RAW załaduje się od razu, więc czas pracy nad zdjęciami stanowczo mi się skrócił.

2. System oszczędzania energii – bateria tego laptopa starcza na 10 godzin pracy bez żadnych dodatkowych urządzeń podłączonych do niego, ale wiadomo, że każda czynność ciągnie baterii mniej lub więcej. Żeby wspomóc pracę i wydłużyć czas użytkowania bez kabla, MacBook wygasza ekran po chwili, gdy go nie używam, a potem przechodzi w tryb uśpienia. Normalnie by mnie to irytowało, bo jednak ponowne włączenie trochę trwa, a tutaj? 3 sekundy i laptop z powrotem gotowy do pracy. Ponadto jasność ekranu dostosowuje do jasności pomieszczenia, więc do pracy biurowej takie rozwiązanie sprawdza się perfekcyjnie, bo nawet po kilku godzinach intensywnej pracy przed ekranem moje oczy nadal były wypoczęte i nie bolały jak w przypadku starego laptopa.

3. Touchpad – nigdy nie sądziłam, że poświęcę jeden punkt touch padowi w jakimkolwiek laptopie, ale ten to prawdziwe złoto i diamenty! Zanim podłączyłam tablet, wypróbowałam kilka wstępnych zdjęć do obróbki i… wpadłam. Jest on tak wygodny, że do fotografii zwierząt w zupełności wystarczy, choć wiadomo, ma ograniczenia. Nigdy nie używałam tak wygodnego touchpada, jak tutaj. Ale i tak biegnijcie wszyscy po tablet graficzny – nawet najwspanialszy MacBook nie zapewni tego komfortu w retuszu, co pisak. Dowiedziałam się także, że to nowsze modele mają tak wygodny touchpad – stare modele są, cóż… toporne jak każde inne. Także jeżeli chcecie się decydować na Macbooka, to raczej nowe modele od 2017 roku wzwyż.

4. Wyświetlacz Retina – no ma w sobie moc, nie można tego nie zauważyć! Zdjęcia teraz są jak żyleta, w dodatku gama kolorystyczna nie odstaje aż tak mocno od skalibrowanego monitora, którym posługuję się na co dzień. Szczerze powiedziawszy ten laptop w zupełności mi wystarcza do pracy poza domem i nawet nie muszę sprawdzać zdjęć na monitorze, bo wiem, że i tak będą dobrze zrobione. Miałam początkowo nie brać wersji Pro, ale po tylu miesiącach pracy uważam, że popełniłabym największy błąd życia, gdybym kupiła wersję Air. Warto dopłacić kilka stów, zwraca się bardzo szybko.

5. Itunes – świetne narzędzie… do nauki! Słucham tam jedynie podcastów, ale za to jakich! Istna kopalnia wiedzy z całego świata na każdy możliwy temat. Jeżeli dobrze posługujesz się angielskim, warto pójść w tym kierunku, zwłaszcza że w Ameryce podcasty są niezwykle popularne i są tutaj kanały nawet o tematyce jeździeckiej! Moi znajomi z Ameryki mi to pokazali to wręcz nie wierzyłam, że ktoś wpadł na tak szalony pomysł prowadzenia lekcji jazdy konnej w formie nagrania audio.

6. Waga i rozmiar – jest to dla mnie ogromna zaleta, którą miałam, przyznam, na szczycie listy. Mając 2 body w plecaku fotograficznym i 4 obiektywy, raczej nie chcę dorzucać sobie dodatkowych 2 kilogramów laptopa, który w dodatku nie zawsze pomaga w pracy w podróży. Moje plecy domagały się odpoczynku, zwłaszcza że plecak fotograficzny jeździ ze mną wszędzie – nawet do USA. MacBook jest ultralekki, ultracienki, w dodatku rozmiarowo świetnie sprawdza się w podróży – 13 cali to aż nadto, by obejrzeć serial, napisać pracę, czy ten wpis, który właśnie czytasz, czy obrobić zdjęcia z wyprawy do egzotycznych krajów.

MacBook Pro 2017

Jedną z zalet MacBooka jest wytrzymałość baterii – teraz możesz iść do kawiarni i nie przejmować się ładowarką. Super opcja dla osób lubiących zdalną pracę w publicznych miejscach. 

MacBook Pro – wady

1. Klawiatura – długo trzeba się do niej przyzwyczajać, a ja niestety nie jestem na tyle cierpliwą osobą, by poprawiać każdy jeden komentarz, który napisałam. Serio, nawet po kilku miesiącach pracy na Macu nadal łapię się na tym, że wciskam nie ten klawisz, co trzeba i później muszę siedzieć i poprawiać wszystko, co napisałam. Do tego klawisz Caps Lock działa niezwykle topornie i tutaj mam totalny los na loterii – zadziała czy nie zadziała? Być może to wina tego, że klawisze są płaskie i sztywne, a może ten typ już tak ma. W każdym razie jest to jedna z rzeczy, która mogłaby być nieco usprawniona.

2. Brak bezpośrednich portów USB, HDMI oraz innych – jest to niewątpliwie uciążliwe, zwłaszcza że musiałam kupić dziesięciocentymetrowy kabelek za 100zł. A czeka mnie zakup kolejnego za 350 zł. Sprytnie to sobie wymyślili w tym Apple’u – pozbądźmy się wszelkich dziur, zróbmy dwie, które nie pasują do niczego innego, stwórzmy przejściówki i zażądajmy za to kupy pieniędzy. I wiecie co? To działa – ludzie to kupują. Bo zamienniki są po prostu słabe i przestają działać po jakimś czasie. Póki co jadę jakimś cudem na pojedynczej przejściówce USB i zgrywanie zdjęć wygląda tak, że najpierw zgrywam z karty pamięci na komputer, potem podłączam dysk i z komputera przegrywam na dysk. Strasznie dużo czynności, prawda? Irytujące.

3. Nie jest to do końca coś, co mogłabym nazwać wadą, ale gdy podłączam dysk do laptopa i zaczynam naprawdę szybko pracować na zdjęciach, laptop powoli zaczyna się przegrzewać, co zmusza go do załączenia wyższych obrotów wiatraka. A ten wiatrak jest naprawdę głośny – brzmi to trochę tak, jakby mój Mac miał zaraz odlecieć w kosmos. Wtedy wiem, że muszę zwolnić, uspokoić tempo i dać mu odpocząć. W czasie gorących tygodni przed moim wylotem do Ameryki używałam podkładki chłodzącej do laptopów, którą kupiłam kilka lat temu dla poprzedniego komputera. Nie kosztuje to dużo, bo chyba ze 30zł, a zdaje egzamin  celująco – laptop wyraźnie działa wtedy lepiej i o wiele rzadziej musi włączać wyższe obroty wiatraka, o ile w ogóle.

4. Czystość – och, jakże trudno utrzymać go w czystości! Mój tata, gdy raz zobaczył go na moim biurku to się przeraził, bo był pewny, że już go zniszczyłam. A to były tylko ślady palców. To samo tyczy się klawiszy, ekranu, obudowy wewnętrznej… I tym sposobem zostałam zmuszona do zakupu specjalnych naklejek i osłon, by nie straszyć nim potencjalnych klientów czy znajomych. Ja sama się z tym źle czuję, a nie mam czasu, by go codziennie wycierać ze śladów mojego normalnego użytkowania. Nie jest to fajne, ale niestety nie bardzo da się z tym cokolwiek zrobić oprócz oklejenia go w każdym możliwym miejscu.

Przejście na nowy system nie nastręczyło mi żadnych trudności. Trzeba brać jednak pod uwagę, że miałam w przeszłości do czynienia z laptopami i komputerami firmy Apple, a co za tym idzie – ich systemem iOS. Być może łatwość użytkowania wynika właśnie z tego faktu. Ba! – używam obu systemów jednocześnie, pracując na MacBooku oraz komputerze stacjonarnym z Windowsem. I nie zamieniłabym tego na nic innego. Oba systemy mają swoje zalety oraz wady, jednak do pracy w podróży zdecydowanie wybieram Macbooka. I polecam go także tobie. Jeżeli nie potrzebujesz obrabiać zdjęć, spokojnie starczy ci wersja Air lub zwykły MacBook – ich baterie starczają nawet do 12 godzin ciągłej pracy! Apple zrobił jedną rzecz dobrze i jest nią z pewnością MacBook. 


A jakie ty masz odczucia na temat MacBooka? Posiadasz, chcesz posiadać, raczej wolisz unikać jak ognia? Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzach!