Fotografia – najbiedniejszy zawód w Polsce?

Fotografia to wspaniała dziedzina sztuki, którą tworzyć może każdy, kto posiada aparat (także ten w telefonie). Stała się jednak niezwykle popularna i nie trzeba było długo czekać, by zaczęły się pojawiać problemy, między innymi fotografowanie w nie swoich niszach tylko po to, by zarobić ekstra pieniądze. Niestety nasz naród poszedł także krok dalej – sprawił, że bycie fotografem powoli staje się najbiedniejszym zawodem.

Jak do tego doszło i o co w tym wszystkim chodzi?

Fotografia kiedyś i dziś

Gdy na świecie nie było jeszcze lustrzanek cyfrowych, a zdjęcia robiono jedynie analogami, nie każdy podejmował się zadania. Trzeba było znać się na świetle, sprzęcie, znać jego umiejętności, a potem jeszcze często wywoływać samemu i bawić się w małego chemika. Ponadto zabawa w fotografa nie była tania, toteż liczba fotografów nie była duża, a ci, którzy byli w tym dobrzy, cenili się i dostawali za swoją pracę godziwe pieniądze.

Dzisiaj niestety nie jest już tak kolorowo – ogólnodostępność sprzętu fotograficznego i jego niska cena sprawiły, że teraz fotografem może zostać każdy, o czym zresztą niedawno pisałam na blogu. Lustrzanki mają programy, opcje automatyczne i półautomatyczne, więc co to za filozofia pstryknąć zdjęcie? Teraz nawet małe dzieci moją stać się małymi artystami. To jednak nie jest największa bolączka osób pracujących w zawodzie – kupić a zarabiać na tym to dwie zupełnie odmienne historie.

Czasem jednak i to staje się wysoce problematyczne.

stocksnap_vqlogmfjb8 Ludzie zapominają, że taki sprzęt nie żyje na powietrze. Nie wystarczy kupić – trzeba też go utrzymać, a często koszty naprawy czegokolwiek trzeba liczyć w kilku setkach złotych.

Tanio, a najlepiej – za darmo!

W Polakach, nie wiedzieć czemu, tkwi straszne przeświadczenie, że wszystko powinno im się należeć za darmo. A jeżeli już nie uda im się dostać tego za darmo, to szukają na tyle tanio, by wydać jak najmniej pieniędzy. Sęk w tym, że w fotografii cena idzie w parze z jakością. Wiele osób jeszcze tego nie pojmuje.

Ostatnio światkiem fotograficznym wstrząsnął artykuł obrazujący, ile zarabia fotoreporter. 4,50 za zdjęcie – szokujące, prawda? Faktura z miesiąca też nie pozostawiła złudzeń – marne 177 zł (nawet jeśli takich faktur dostanie 4 czy 5, to zarobki i tak są kolosalnie niskie). Niedziwne, że połowa tego odłamu fotograficznego w wolnych chwilach para się fotografią ślubną – powoli musimy godzić się z faktem, że tylko ta nisza wraz z fotografią reklamową są jeszcze w ogóle opłacalne. Choć i na nich powoli przychodzi pora.

Ja niemal każdego dnia stykam się z pytaniami o ceny sesji u siebie. Gdy potencjalni klienci słyszą, jakie to koszta, albo nie odpowiadają, albo dziękuję za informacje, albo jawnie piszą, że się jeszcze rozejrzą i wrócą. Co dosłownie możemy czytać jako „rozglądam się, gdzie najtaniej, a i tak pewnie koleżanka mi zrobi za darmo, bo też ma lustrzankę”. A przecież pisałam na blogu, dlaczego ceny są takie wysokie. Niestety chyba do wielu ta informacja jeszcze nie dotarła.

Musimy pogodzić się z faktem, że Polacy nie szanują pracy fotografa, szukają okazji, by zaoszczędzić i o ile nie kończy się to dla nich źle, kończy się to źle dla tych, którzy naprawdę potrafią fotografować i uczciwie cenią swoją pracę. Za granicą takich sytuacji nie ma – fotograf to normalny zawód i jaką cenę fotograf poda, taką dostanie, bez żadnego marudzenia. Jeżeli komuś się podobają czyjeś prace, będzie chciał jego zdjęcia bez względu na cenę, a nie jakiekolwiek zdjęcia, aby tylko mieć.

Chyba że Polacy ubóstwiają bylejakość. Bo póki co wychodzi na to, że tak.