Czy fotograf powinien ograniczać się do kilku modeli?

Niedawno na jednej z fotograficznych grup na Facebooku rozgorzała dyskusja po pytaniu jednej z fotografek. Zapytała, czy powinna poszerzyć swoje portfolio o nowe twarze, ponieważ ciągle zatrudnia swoich sprawdzonych modeli i obawia się spadku zainteresowania. Zdania zostały podzielone – część uważała, że nie ma w tym nic złego, druga wręcz odwrotnie. Jak więc jest naprawdę?

Przyzwyczajenie twoją zgubą

W tym przypadku wyjątkowo nie mam wypośrodkowanej opinii. Skłaniam się bardziej ku zdaniu, że posiadanie kilku konkretnych modeli może i jest wygodne, ale mocno ogranicza. Jest to wygodne rozwiązanie, jednak sprawia, że fotograf w pewnym sensie stoi w miejscu. Współpraca z osobami znanymi, godnymi zaufania przez cały czas jest pójściem na łatwiznę, choć z pewnością przynosi komfort. Wiesz, czego możesz wymagać od modela, jakie ma możliwości, w jaki sposób pozuje na sesjach, jak się dogadujecie.

Dla mnie posiadanie jednej konkretnej modelki jest proste – należę do osób mocno nieśmiałych, introwertycznych, więc mam spore problemy z nawiązywaniem nowych znajomości. Mając już zaufaną modelkę, z którą wykonałam wiele super sesji jest świetnym rozwiązaniem, bo nie muszę żyć w stresie. Ale nie jest to dobre na dłuższą metę.

Kilka zgubnych zachowań wynikających z przyzwyczajenia:

  • Twoje portfolio może wypadać w oczach innych mocno jednostajnie;
  • Przyzwyczajenie może sprawić, że przestaniesz się starać na 100%, bo przecież znasz modelkę i wiesz, że jej i tak się zdjęcia spodobają;
  • Umiesz fotografować tylko konkretne rodzaje sylwetek czy typów urody – twoich sprawdzonych modeli;
  • Możesz sobie nie poradzić podczas fotografowania zupełnie kogoś innego, o innej mimice twarzy, budowie ciała i ogólnym wyglądzie;
  • Nie kształtujesz swojego charakteru, nie rozwijasz się pod względem samorozwoju;
  • Możesz mieć problemy w kontaktach z innymi ludźmi o różnorodnym charakterze.

Jak więc widzisz, fotografia to nie tylko zdjęcia, ale praca nad samym sobą. Widzę to najlepiej po sobie – kiedyś miałam spore problemy z wyjazdami na sesje, gdzie nie znałam nikogo. Mając także ogromne problemy z wiarą we własne możliwości sesje wydawały się ostatnim kręgiem piekła. Dzisiaj ten problem jest gdzieś na samym końcu świadomości, bardziej pod kątem – czy uda mi się osiągnąć ten efekt, który mam w głowie i czy sprzęt mnie nie zawiedzie. Nie przejmuję się już faktem, że kogoś nie znam – bardziej przejmuję się tym, czy to ta osoba podoła moim oczekiwaniom i wizjom i czy uda nam się wspólnie zrealizować ten projekt.

Różnorodność jest super!

Dzięki różnorodności w portfolio klienci będą patrzeć na ciebie przychylniej. To jednoznaczny znak dla nich, że masz spore doświadczenie w pracy z różnymi ludźmi, niestraszna ci żadna twarz czy kolor włosów i podejmiesz się niemal każdego zlecenia.

Będąc fotografem, poznajesz nowych ludzi przez cały czas. Wplatając do portfolio nowe twarze, masz pakiet korzyści, choć początkowo możesz mieć atak paniki na myśl o współpracy z obcą osobą.

Oto kilka plusów:

  • Przełamujesz swój strach przed pracą z obcymi – stajesz się bardziej pewny siebie, a z czasem przyzwyczajasz się i wręcz nie możesz się doczekać kolejnego spotkania;
  • Uczysz się fotografowania konkretnych sylwetek, budowy ciała, mimiki;
  • Poszerzasz swoją ofertę o każdy rodzaj modela – niestraszna ci blondynka, wysoki brunet, czy egzotyczna rudowłosa piękność;
  • Każdy ma inny charakter, inne podejście, inny system pracy – nowe osoby zawsze wprowadzają do życia coś nowego, niepowtarzalnego, a dodatkowo uczą cię… pokory w kontaktach z innymi.
  • Rozwijasz się, nie stoisz w miejscu; może dzięki jednej z nowo poznanych modelek zupełnie zmienisz swoje podejście do pracy.

Pokora, o której wspominałam wcześniej, to nieodłączna część bycia fotografem. Nie tyczy się jedynie pracy nad błędami, które popełniłeś, ale także podczas pracy z ludźmi czy ze zwierzętami. Nie trafiłam jeszcze na kapryśnych modeli, ale wiem, że ludzie są różni i nie każdy tryska energią na myśl o pozowaniu przez kilka godzin (próbowałam raz przez 1,5 godziny – byłam zmęczona jak po przebiegnięciu Maratonu Warszawskiego). Czasem trafi się gorszy dzień, coś pójdzie nie tak, w rodzinie zdarzy się kłótnia. Możliwości jest wiele, ale pamiętaj – uczysz się!

Ten wpis nie jest po to, byś z miejsca porzucił swoich ukochanych, sprawdzonych modeli (ja swoich na pewno nie porzucę!). Bardziej po to, byś przestał się obawiać wysłania w świat oferty dla nowych twarzy. Są na Facebooku grupy, gdzie możesz wrzucić post zachęcający do wzięcia udziału w projekcie, który tworzysz. Wyjdź naprzeciw, nie chowaj się, rozwijaj się i ucz!