Zwierzęta

Boisz się psa? Nie okazuj tego

Może będzie Wam ciężko uwierzyć, ale kiedyś panicznie bałam się psów. Było to spowodowane kilkoma wypadkami, jakie miałam w dzieciństwie (nieomal straciłam oko przez zazdrosnego jamnika, jak byłam niemowlęciem). Do czasu, aż trafił do nas Ziomek i zaczęłam jeździć na zawody, gdzie poznawałam setki psów zaprzęgowych i mogłam z nimi przebywać kilka dni i je dokładnie poznawać. A czy ty boisz się psa? Jak z tym walczyć? Postaram się nakreślić problem i pomóc ci przełamać pewne bariery, by lepiej ci się żyło nie tylko z psem, ale ze znajomymi, którzy takie czworonogi posiadają.

Ale zacznijmy od samego początku.

W Ziomku siedzi demon

Nie dziwię się ludziom, że boją się Ziomka czy w ogóle psów rasy husky (zauważyłam, że psy z niebieskimi oczami wywołują większy strach niż te z brązowymi) – potrafi spojrzeć spod byka, potrafi zrobić coś nieobliczalnego, nagle wykonać dziwny, gwałtowny ruch, który najczęściej jest zachętą do zabawy. Dużo ludzi darzy go dzięki temu respektem, pyta, czy można podejść i pogłaskać i czy nie ugryzie. Po tylu latach mieliśmy kilka bardziej lub mniej dziwacznych sytuacji, ale chyba nic mnie nie przygotowało na scenę rodem z horroru sprzed dwóch albo trzech lat.

Wracałam z Ziomkiem ze spaceru, on sobie szedł trawnikiem i wąchał trawę, ja szłam skrajem chodnika, by linką nikomu nie zawadzać. Z naprzeciwka szła kobieta, na którą kompletnie nie zwróciłam uwagi (z reguły nie zwracam uwagi na ludzi do momentu, gdy ktoś się zwróci bezpośrednio do mnie czy do psa). Gdy Ziomek jednak podniósł na sekundę głowę, by zerknąć na nią, a później na mnie, kobieta zaczęła wrzeszczeć wniebogłosy i uciekać. Ziomek spłaszczył się na ziemi ze strachu, mi stanęło serce i przeskoczyłam z chodnika na trawnik, odsuwając się od kobiety jeszcze bardziej. Zarówno ja, jak i pies dostaliśmy zawału i podejrzewam, że pies był bardziej przerażony tą sytuacją niż ona. Kompletnie nie wiedziałam, co się stało i chwilę mi zajęło poskładanie całej sytuacji do kupy łącznie z zapewnieniem przestraszonego Ziomka, że wszystko było okej i nie ma się czym przejmować.

To skrajna scena ukazująca pewien problem, który zaobserwowałam – ludzie nie wiedzą, jak się odpowiednio zachować przy psie, którego się boją. I najczęściej robią wszystko w tym kierunku, by ten pies faktycznie wyrządził krzywdę.

11751863_853864554690135_8146734928470738475_n Ludzie najczęściej widzą Ziomka właśnie tak jak na tym zdjęciu – wcielenie zła i występku.

Jak zachowuje się pies?

Psy raczej nie zwracają uwagi na obce osoby, chyba że kojarzą się z kimś znanym zwierzęciu. Ziomek tak ma z młodymi dziewczynami z długimi ciemnymi włosami (kojarzy je ze mną) albo podbiega do aut z ustawioną głośno muzyką (kojarzy też kolory naszych samochodów, więc ciągnie do dużych żółtych dostawczaków albo srebrnych osobówek). Całą resztę z mniejszą lub większą skutecznością po prostu ignoruje. Jedyne, co psy robią, to podchodzą bliżej i wyginają głowę w stronę obcego, by złapać jego zapach. Tylko tyle i dla niektórych aż tyle – to po prostu informacja dla psa, kogo właśnie minął i kim jest ta osoba. W ten sposób psy poznają nie tylko nas, ale też siebie nawzajem. Nie bez powodu nasze czworonogi nie lecą z wyciągniętymi łapami i nie klepią się po głowie; najpierw wąchają się wzajemnie, by odczytać wszystkie informacje i wrzucić do odpowiedniej szufladki.

Wszystko też zależy od właściciela – my staramy się nie pozwalać Ziomkowi podchodzić do każdego się witać (bo to często lubi robić, gdy mu się znudziło wąchanie i po prostu spaceruje), ale nie zawsze wychodzi, wiadomo. Inni ludzie puszczają psy wolno i ich nie kontrolują, co jest akurat tematem na inny artykuł.

Pies nie zaatakuje bez powodu – musimy go do tego zmusić. A i wtedy nie wszystkie to zrobią, bo zachowanie psa zależy od tego, jak go właściciel wychowa. Nasz Ziomek jest psem bardzo kontaktowym ze względu na to, że jest psim modelem, startuje w zawodach i często ląduje w centrum uwagi. Nie zaatakuje człowieka, bo to by było błędem w rasie, do której należy. Husky z założenia miał być psem łagodnym, bo musiał pracować z człowiekiem – pies pracujący, który gryzie partnera w pracy to pies bezrobotny.

Inna sprawa to pies, który faktycznie przejawia objawy agresji wobec człowieka powinien nosić kaganiec, jednak strach u człowieka może się objawiać nawet wobec małego pieska kanapowego, który robi więcej rabanu wokół siebie niż to wszystko warte.

Konfrontacja ze strachem

Jak więc walczyć ze strachem? Nie okazywać go jak kobieta ze sceny, którą opisałam wcześniej. Wasza żywa reakcja ściąga uwagę psa mocniej niż brak jakiejkolwiek reakcji. Odsuwanie się, jęczenie pod nosem, krzyki, odskakiwanie – to wszystko działa pobudzająco na psa i sprawia, że dostajecie coś zupełnie odwrotnego: psa tuż przy was.

Dajcie się powąchać, ignorujcie psa, dopiero później, gdy zobaczycie, że wszystko jest okej, spróbujcie psa pogłaskać albo zostawcie w spokoju. To trochę jak z hejtem w sieci – ignorancja jest złotym kluczem sukcesu w walce z nimi. Tak samo jest z psami – kompletnie zignorujcie psa, nie zwracajcie na niego uwagi i udawajcie, że nie istnieje. On sobie was powącha, a potem albo pójdzie w swoją stronę, albo pomerda ogonem i poprosi o pogłaskanie.

Inna sprawa, że zwierzęta wyczuwają nasze emocje – pies wyczuwa wasz strach. Nie pokazujcie tego tak mocno, nie uciekajcie, nie odsuwajcie się: walczcie ze strachem, ponieważ możecie go łatwo przekonwertować na inne osoby. Najlepszym przykładem są rodzice z dziećmi – duża część mówi, by nie podchodzić do obcego psa, co jest w porządku. Niezbyt w porządku jest dodanie, że pies ugryzie. To buduje w dziecku przeświadczenie, że psy są złe, że są groźne i należy się ich bać. Efektem tego był też mój strach do psów – bo w domu psa nie było, bo miałam wypadek z jamnikiem, bo rodzice przez to byli przewrażliwieni i nie dawali mi szansy walczyć z tym strachem.

Wniosek? Ignorancja, brak żywych reakcji w pobliżu zwierzęcia, przełamanie strachu i próba nawiązania kontaktu wpierw z właścicielem psa, dopiero później z psem pod kontrolą opiekuna zwierzaka, który najlepiej zna swojego pupila i wie, gdzie są jego granice.

13221231_1120848667935979_8892287045564093038_o Jeszcze na początku 2007 roku nie uwierzyłabym, gdyby ktoś mi powiedział, że będę robić takie sztuczki z psem, który może mi odgryźć twarz. Przełamałam strach i teraz mogę robić z Ziomkiem niemal wszystko.

Tak naprawdę jest to temat rzeka, ale wyciągnęłam go już teraz ze względu na moją niedawną wizytę na uczelni; pies został wrzucony do środowiska, gdzie w małych pomieszczeniach było mnóstwo różnych ludzi. Część podchodziła, pytała, czy można pogłaskać, część okazywała strach, przez co Ziomek jeszcze bardziej ciągnął do takiej osoby. Starałam się tłumaczyć, edukować, a Ziomek to świetny pies do tego typu ćwiczeń, bo nie zawsze chce być głaskany, co ludzie też muszą umieć odczytywać.

Chcę też tutaj zaznaczyć, że nie jestem ekspertem, to tylko moje osobiste spostrzeżenia w pracy z psami różnego rodzaju i wielkości i o różnej przeszłości. Postaram się ugryźć ten temat bardziej profesjonalnie i rozwinąć właśnie o temat rodziców i dzieci w konfrontacji z obcymi psami, bo tutaj też często zdarzają się nie tylko komiczne, ale też sceny niczym z horroru.

Mam jednak nadzieję, że tym krótkim artykułem pomogłam chociaż jednej osobie. Pamiętaj – okazywanie otwarcie strachu nie pomoże, wręcz nakręca zwierzaka do bliższego poznania. Ignoruj, walcz ze strachem, bo psy są super!

Macie jakieś doświadczenia z życia wzięte? Mieliście kiedyś podobne konfrontacje z udziałem wrzasków i panicznej ucieczki? A może zawodowo zajmujecie się studiowaniem psychologii ludzkiego strachu i podzielicie się spostrzeżeniami?