5 rzeczy, których nikt mi nie powiedział o byciu fotografem

Bycie fotografem jest trudne. To nieustanna praca, o czym wielu zapomina. Gdy ludzi pytają o cenę i później narzekają, że drogo, zapominają, co się za tym kryje. Ja już wiem i choć często mnie to wkurza, wybrałam taką drogę kariery i nic mnie już od tego nie odciągnie. Ale gdyby ktoś mi powiedział na początku, co to znaczy być fotografem, pewnie zastanowiłabym się pięć razy… 5 rzeczy o byciu fotografem – w końcu cała prawda, choć z przymrużeniem oka.

  1. 1. Moje całe życie to komputer

Serio – jeżeli nie włączam komputera zaraz po przyjściu do domu lub po wstaniu z łóżka to najczęściej znaczy to, że czara goryczy się przelała i nie chcę na niego patrzeć lub jestem chora. Inaczej zawsze zaczynam dzień lub kończę z włączonym komputerem. I nie chodzi tutaj o przeglądanie Facebooka, bo to równie dobrze mogę robić na telefonie. Selekcja zdjęć, obróbka, wysyłka do klienta, a także promocja i odświeżanie portfolio – wszystko to robię z poziomu komputera. ¾ czasu spędzam, wbijając ślepia w monitor i pracując. Z początku moja mama krzyczała na mnie, że jestem uzależniona, ale za każdym razem pokazywałam jej ilość zdjęć, nad którą aktualnie pracuję, a potem efekty końcowe i szybko zrozumiała, że to część mojej pracy. Ta najgorsza, niestety. I niezwykle nudna, jeśli mam być szczera. Teraz już wiem, dlaczego fotografowie z najwyższej półki mają ludzi od postprodukcji. To tak czasochłonna, upierdliwa i irytująca część, że na samą myśl o włączeniu Lightrooma zgrzytam zębami.

  1. 2. Nie umiem już podróżować jak normalny turysta

Wszędzie widzę miejsca na sesje. Ciągle zwalniam, zatrzymuję się, opóźniam wycieczkę, bo ja tam widzę genialny kadr! I chcę tu wrócić z psimi/końskimi modelami albo z ludźmi na dokładkę. Bo chcę tu zrobić sesję, chcę mieć ujęcie z tego miejsca w portfolio. To nie jest normalne. Ja już widzę świat przez wizjer swojego aparatu i buduję całe sesje zdjęciowe w głowie, a czasem nawet dochodzi do tego, że przeglądam kalendarz, zastanawiając się, czy uda mi się tutaj przyjechać jeszcze raz i faktycznie zorganizować sesję! To samo dotyczy się samochodu – jestem w stanie doprowadzić do zawału innych pasażerów, bo widząc piękne, klimatyczne miejsce, wciągam głośno powietrze, co inni odbierają jako bardzo niebezpieczną sytuację na drodze, której nie zauważyli. Niektórzy zdążyli się przyzwyczaić, inni jeszcze krzyczą na mnie, ale ja nie umiem nad tym zapanować. Ja po prostu chciałabym tam przyjechać z modelami i zrobić kilka zdjęć.

  1. 3. Nikt nie jest bezpieczny w moim otoczeniu – nawet znajomi

To zabrzmiało, jakbym była morderczym psychopatą, ale nie! – sprawa ma się zgoła inaczej. Gdy czasem zdarzy mi się patrzeć na ludzi, których mijam na spacerze lub w drodze do jakiegoś miejsca, myślę o nich jako o moich modelach. Jeżeli ktoś mi wpadnie w oko (nie w romantycznym tego słowa znaczeniu, ale niektórych panów to bym chętnie… sfotografowała!), zastanawiam się, jakby to było zrobić z nim sesję. W jakim klimacie, z jakim zwierzęciem, jakie miejsce pasowałoby do jego wyglądu… Słowem – tworzę zarys pełnej sesji zdjęciowej z tym człowiekiem w roli głównej. Mam tak z aktorami, których lubię, a nawet ze znajomymi. Jeżeli tylko ktoś faktycznie wygląda fajnie i pasuje do koncepcji, którą kiedyś sobie wymyśliłam, wyobrażam sobie niektóre kadry. Choć czasem i brak koncepcji nie przeszkadza w tym, by stworzyć wspólnie coś ciekawego. Nieznajomi mogą jednak czuć się względnie bezpiecznie – jestem na tyle nieśmiałą osobą, że nigdy w życiu nie podeszłabym do nich i nie zagadała o sesję. Jestem creepy stalkerem z odległości. Patrzę, intensywnie myślę, ale idę dalej i nie robię z tym nic konkretnego. To chyba też nie jest tak do końca normalne… prawda?

To teraz całe moje życie – laptop, góra kubków po herbacie i notatnik, który chyba jako jedyny jeszcze cokolwiek ogarnia.

  1. 4. Zawsze umiem za mało

Czy znacie to uczucie, gdy zrobiliście super sesję, macie mnóstwo fajnych kadrów, po czym trafia się ten jeden – perełka, którą masz w głowie, ale za nic w świecie nie umiesz obrobić zdjęcia tak, by wyglądało super. Brakuje ci umiejętności, tego czegoś, co sprawi, że zdjęcie będzie kompletne. Więc siedzisz i płaczesz, że kadr musi leżeć, czekać na lepsze czasy i twoje większe umiejętności. Ale pocieszasz się myślą, że gdy już do niego usiądziesz i je obrobisz w perfekcyjny sposób, zdjęcie wgniecie w fotel wszystkich i zdobędziesz dzięki niemu setki nagród, a pieniądze zaczną spadać z nieba niczym deszcz. I nagle staniesz się bogaty, a kolejny punk w ogóle już nie będzie cię dotyczyć.

Tak, jak mam tak przez cały czas.

  1. 5. Niespełnione obietnice sprawiły, że jestem biedna

Gdyby każdy, kto przeglądał moje portfolio lub na wieść o tym, że jestem fotografem, faktycznie umawiał się później na sesje, a nie składał tylko obietnic, dzisiaj miałabym dwa body i obiektywy z najwyższej półki. A tak niestety słyszę dużo, ale działań już trochę mniej. Podejrzewam, że to kwestia pieniędzy, ale żaden fotograf nie jest instytucją charytatywną i nie będzie robić wszystkim zdjęć za darmo. Musisz być moim przyjacielem lub cholernie bliską osobą, bym zgodziła się wykonać sesję za free (albo hollywoodzkim aktorem, ale prawdopodobieństwo jest mniej niż zerowe, więc sorry, not today). A to i tak będzie ubogi pakiet, bo nie zapewnię stroju i makijażu z własnej kieszeni. W każdym razie – gdzie jesteście, ludzie, którzy tak zarzekaliście się, że zamówicie u mnie sesje? Drugie body samo się nie kupi…


Ech, ciężkie jest życie fotografa! Gdyby ktoś jasno mi powiedział, z czym będę musiała się za kilka lat mierzyć, pewnie dalej pstrykałabym od czasu do czasu i nie brała za to pieniędzy. A jakie są Wasze przemyślenia na ten temat? Co dodalibyście do tej listy? Może o czymś zapomniałam?

Czasem warto ponarzekać, nabrać dystansu, pośmiać się z tego, a później zebrać się w sobie, złapać garść determinacj ii dalej działać!

  • Dorzuć jeszcze niezadowolonych albo marudnych klientów i będziesz miała cały pakiet 🙂

    • Izzy na tropie

      No właśnie mi się rzadko tacy trafiają, więc aż tak mocno nie mogę narzekać 😛 Ale wiem, że problem istnieje 😀 Chyba nawet wiem, jak zgrabnie dorzucić ten punkt do listy 😉