5 przeszkód w fotografowaniu ludzi

Nigdy nie ukrywałam, że fotografowanie ludzi to dla mnie mocno świeży temat. Zaczynałam, wbrew powszechnemu trendowi, od fotografowania zwierząt – ludzie przyszli później, wraz ze swoimi pupilami. Zwykłe, pojedyncze portrety? Nie, to dopiero robię od niedawna, choć tak, próbowałam swoich sił w przeszłości. Mając na karku już ponad 7 lat z aparatem, raczej każdy sprawdził te najpopularniejsze nisze.

U mnie zaczęło wychodzić dopiero od kilku miesięcy, może roku.

Co więc ze zdjęciami, które robiłam do tej pory? Przecież robiłam ich wiele – z końmi, z psami… Tyle że nie zwracałam uwagi na ludzi – to zwierzę stanowiło główny temat moich kadrów, człowiek schodził na drugi plan (zupełnie odwrotna sprawa do sesji zdjęciowych dla magazynów modowych…). Teraz traktuję moich modeli na równi; każdy ma swoje pięć minut, każdego staram się ustawić tak, by zalśnił i wyglądał jak najlepiej. I widzę ogromną różnicę w swoich fotografiach. Są lepsze, bardziej przemyślane.

Doszłam do tego, napotykając na swojej drodze sporo problemów. Takich, z którymi borykać się możesz także ty. To naturalne – człowiek wszakże uczy się przez całe życie. Jesteś ciekawy, jakich odkryć dokonałam i do jakich wniosków doszłam?

1. Tłok w niszy

To proste – widzisz na co dzień portretów bez liku. Większość z nich jest dobra, cała reszta to perełki. Rzadko kiedy trafisz na coś gorszego – wszakże obserwujesz tych fotografów dla ich zdjęć. Twoje zdjęcie przy nich to dno i wodorosty. Szybko pozbyłam się takich wątpliwości. Dlaczego? Ponieważ bawię się tym. Pamiętasz ten dreszczyk emocji po każdej sesji, gdy dopiero zaczynałeś? Gdy jeszcze nie za bardzo wiedziałeś, co robisz, ale czułeś, że przyniesiesz z sesji kilka fajnych perełek? Ja mam tak teraz podczas każdej sesji, gdy decyduję się poświęcić człowiekowi nieco więcej czasu. I gdy je wrzucam na maxmodels lub na fp, jaram się tym. Nie obchodzi mnie, czy jest super poprawnie technicznie – ono mi się podoba, ma w sobie to „coś”, co utraciłam w swojej głównej niszy po wielu latach zleceń komercyjnych i pracy na rynku. I to jest dla mnie najważniejsze – to miłe uczucie zadowolenia, że udało mi się zrobić fajne zdjęcie w niszy, w której nie jestem orłem i tak naprawdę dopiero przecieram szlaki. To cholernie satysfakcjonujące i dlatego też nie mam już oporów przed pokazywaniem takich ujęć – nawet jeżeli ktoś je skrytykuje, wyciągnę z takiego komentarza coś dla siebie i następnym razem wykonam lepsze ujęcie. Trochę jakbym zaczynała od nowa. Dlatego to takie ekscytujące!

2. Początkująca modelka nienajlepsza na start

Mam to szczęście, że dzięki mojemu doświadczeniu w fotografowaniu zwierząt zgłaszają się do mnie modelki ze sporym stażem pozowania, co ułatwia mi naukę i pracę z takimi osobami. Z reguły to one przejmują dowodzenie na sesji, podczas gdy ja mogę patrzeć, czy to, co robią mi odpowiada i ewentualnie je korygować lub ustawiać według własnego widzimisię. Jednakże gdy trafi mi się osoba bardziej początkująca, zaczynają się schody. Nie umiem jeszcze tak dobrze poprowadzić kogoś i nawiązać z nim mocnej interakcji, by coś z sesji nam wyszło. Jasne, mogę podpowiadać, wiem już mniej więcej, na co trzeba zwracać uwagę, jednakże po takich sesjach najczęściej czuję niedosyt. Wiem, że coś wyjdzie, ale zawsze liczę na perełki. Gdy ich nie ma, wiem, że sesja była w porządku, ale mogła być jeszcze lepsza. I dlatego nadal mam opory przed wyciąganiem początkujących modelek przed obiektyw. Moja niepewność co do tego, co robię oraz ich niedoświadczenie sprawią, że szybko zaczynam się denerwować, a to nie wróży nic dobrego.

Ale co robić, będąc początkującym fotografem ludzi? Tutaj na pewno pomoże nauka z darmowych lub tanich źródeł, a także inwestowanie w warsztaty i plenery. Ja w ten sposób rozszerzam swoją działalność właśnie o portrety – jeżdżąc na różne plenery lub warsztaty, z których mogę wyciągnąć coś dla siebie.

Na zdjęciach pozuje Blous oraz SkaYi – doświadczeni modele, dzięki którym mogłam wykonać wspaniałe kadry.

3. Ach, ta obróbka…

Bardzo łatwo spieprzyć zdjęcie obróbką. Mówię to z doświadczenia, gdy patrzę na swoje stare zdjęcia i załamuję ręce. Ale to naturalny proces – każdy przez to przejdzie, jednakże w portretach ten próg jest zawieszony niezwykle nisko. Tutaj trzeba być subtelnym – wystarczy jeden suwak za daleko i dostajemy zbyt żółtą skórę. Inny suwak za bardzo w prawo – trupie usta, choć zamierzenie było jedynie ochłodzić nieco klimat całej fotografii. Przyznam szczerze, że ja długo myślę nad tymi zdjęciami, zanim je wywołam. O wiele dłużej niż na przykład nad zdjęciami koni czy psów. Codziennie widzę na grupach zdjęcia, które mają potencjał, jednakże w odbiorze są zupełnie złe właśnie ze względu na obróbkę. Czynników może być wiele – źle skalibrowany monitor, brak wyczucia lub nieumiejętność wykorzystywania możliwości programu. Tylko tyle albo aż tyle. Ja sama zawsze chciałam, by moje zdjęcia ludzi były podobne klimatem do sesji baśniowych. Mając już kilka takich sesji za sobą wiem, że niełatwo jest dopiąć to wszystko w spójną klamrę. Bo obróbka zaczyna się nie przed komputerem, ale już na samym początku, podczas planowania sesji, a także nieco później – podczas jej wykonywania. Trzeba się wstrzelić w klimat i wykorzystać naturę oraz światło, by później obróbka była jedynie formalnością, a końcowy efekt satysfakcjonował zarówno ciebie, jak i modelkę.

4. Co z tym klimatem?

Na samym początku łatwo przesadzić. Czujemy ekscytację na samą myśl, jak genialną sesję wymyśliliśmy i chcemy ją wykonać już teraz, zaraz! Niestety nie zawsze to, co nam się wymyśliło, będzie dobre w rzeczywistości. I tak mam na koncie kilka naprawdę złych sesji, co zrozumiałam dopiero teraz, mając za sobą kilka naprawdę świetnych z udziałem doświadczonych modeli. Jeżeli jesteś na początku drogi i pragniesz wykonać baśniową sesję – zastanów się dwa razy. Bez umiejętności obróbki, a także samej organizacji sesja najpewniej będzie… zła. Bo baśniowa suknia wręcz wymusza konkretny klimat obróbki, wymusza pewne standardy, których należy się trzymać. Na pewno nie można popełniać takich błędów, jakie ja zrobiłam – długa spódnica do niepasującego konia, w dodatku w ochraniaczach na nogi, do tego niedobrana bluzka (zamiast gorsetu na przykład) i zero fryzury czy makijażu. Dzisiaj wiem, że ta sesja ląduje w koszu – nie będę mieć żadnego sentymentu z usuwaniem jej, ponieważ takie zdjęcia w ogóle nie powinny się znaleźć w portfolio. Ale wtedy nie miałam doświadczenia i cieszyłam się na każdą propozycję wykonania tego typu ujęć. Klimat niestety jest często kluczowym elementem fotografii. Bez tego, mając przed sobą trochę wieśniacką stylizację od przypadku do przypadku, nie zdziałasz za wiele i za kilka lat również czym prędzej usuniesz takie zdjęcia z dysku.

Z jednej strony baśniowa suknia, z drugiej klimat rodem z pleneru ślubnego. Tutaj to zagrało, bo możemy wyobrazić sobie modelkę jako księżniczkę w pałacowym parku na spacerze.

5. Ale to już było… Czyli problemy z inspiracją

Kopiowanie nie jest mile widziane w fotografii. Inspiracja kimś to już coś innego. Możemy dążyć do stylu ulubionego artysty, próbować obrabiać w jego klimatach, ale z doświadczenia wiem, że efekt końcowy i tak będzie twój własny. Dojdziesz do niego prędzej czy później i zostaniesz na dłużej.

Problemem jednak jest to, że w portrecie łatwo można odnieść wrażenie, że już wszystko widziałeś. Ja przynajmniej tak początkowo sądziłam. Przecież tylu ludzi fotografuje portrety czy całej sylwetki, że nie da rady być oryginalnym. Jednakże gdy zaczęłam fotografować więcej ludzi, a nieco mniej zwierząt, szybko okazało się, że to w mojej niszy łatwo popaść w powtarzalność.

Bardzo rzadko wpadam na super kadr, którego nigdy wcześniej u nikogo nie widziałam. Posiłkuję się fotografiami innych, dążąc jednocześnie do własnej oryginalności. Nie da się zrobić dwa razy takiego samego zdjęcia o tej samej obróbce, dlatego nie martwię się, że ktoś oskarży mnie o kopiowanie, czy, co gorsza, o plagiat. Skąd czerpię inspiracje?

  • Pinterest – największe źródło inspiracji
  • Maxmodels – odkąd mam tam konto, regularnie zaglądam do rankingów i podpatruję innych fotografów czy wyszukuję ciekawe twarze do własnych projektów
  • Facebook – mimo wszystko to nadal największa baza fotografów, a jak ¾ tablicy mam mimo wszystko w fp innych kolegów i koleżanek po fachu, to nietrudno o podglądanie i inspirację
  • Grupy na Facebooku – to bardzo przydatne narzędzie. Warto zapisać się do grup, przy okazji stawiając na promocję własnych prac

I wiele, wiele innych. Tak naprawdę gdzie fotografowie – tam inspiracja. Wystarczy tylko poświęcić temu trochę czasu każdego dnia, powiedzmy 10 czy 15 minut. To nas nic nie kosztuje, a znacząco poszerza horyzonty.

 

Problemy pojawiają się i znikają, bardzo często wysuwając naprzód nowe. W ciągu tych kilku miesięcy uzbierałam kilka głównych, które czasem potrafią mnie mocno demotywować. Mimo wszystko nadal bawię się tą niszą, odkrywam ją i sprawia mi radość obserwowanie, jak z nijakiego surowego pliku udaje mi się przekształcić niektóre kadry w piękne ujęcia. Ten stan idealnie wynagradza wszystkie przeszkody, n które się napotykam po drodze.

A z jakimi problemami Ty się borykasz podczas fotografowania ludzi? Co jeszcze może mnie czekać w tej niszy i na co powinnam się przygotować? Koniecznie daj znać, żebym nie żyła dłużej w błogiej nieświadomości!

  • Ach, jakże znane mi są te problemy… Co do modelek, to po 13 sytuacjach [tylko w tym roku] kiedy osoby, mniej lub bardziej doświadczone, na chwilę przed zaplanowanymi zdjęciami nagle musiały np… jechać na Santorini, stwierdziłem że rzucam to i jadę w Bieszczady fotografować sypiące się, stare budynki – na nie przynajmniej można liczyć. Ale jednak determinacja zwyciężyła i 14-ste, 15-ste, 16-ste i 17-ste podejście było umiarkowanie pozytywne. Także cokolwiek się dzieje: determinacja jest najważniejsza!