5 czynników hamujących rozwój fotografa

Czy znasz to uczucie frustracji, gdy bardzo chcesz się rozwijać dalej, piąć się w górę, jednak coś cię blokuje? Ja znam aż za dobrze, bo ciągle coś mi staje na drodze i sprawia, że moja motywacja do ciągłej pracy szaleńczo spada. Ale potem znowu udaje mi się to przeskoczyć, by kilka tygodni później ponownie spotkać się ze ścianą. Wytypowałam 5 czynników hamujących rozwój fotografa i, podejrzewam, z większością się zgodzisz.

1. Sprzęt fotograficzny

Choć często powtarzam, że sprzęt nie jest najważniejszy i można zrobić coś pięknego z niczego, niestety równie często się frustruję, gdy nie mogę osiągnąć efektu „wow”. Gdy moi znajomi pokazują niesamowite kadry, ja patrzę na swoje i widzę w nich potencjał, który rozwinąłby się w pełni z użyciem innego obiektywu. Miałam też tak na początku kariery, gdy moją pierwszą lustrzanką było Sony A200. Po roku intensywnego użytkowania aparat przestał spełniać moje oczekiwania, a ja wycisnęłam z niego już 100%. Tak czasami się zdarza i powoli, bardzo powoli dojrzewam do tego samego wniosku z moim aktualnym sprzętem. Jasne, jestem w stanie robić nim życiowe ujęcia, ale już gdzieś na końcu głowy pojawiła się myśl, że czegoś mi brakuje. Tego czegoś, co z pewnością osiągnęłabym z lepszym body. To naturalny proces rozwoju fotografa, ale z pewnością nie poczujesz tego po kilku miesiącach pracowania z jednym body. To długotrwałe dojrzewanie, a w czasie tej drogi twój sprzęt przeżyje z tobą najbardziej szalone przygody i pomoże ci wspiąć się na wyższy poziom.

2. Sprzęt komputerowy

To aż zadziwiające, jak bardzo ten punkt jest ignorowany przez wielu początkujących fotografów (ale nie tylko, bo nawet ci bardziej zaawansowani często ignorują komputer jako ważny aspekt bycia fotografem). Bez dobrych bebechów komputera, który udźwignie pracę z Lightroomem i Photoshopem, bez poprawnie skalibrowanego monitora (który swoją drogą też musi być odpowiedniej firmy z profilem dla fotografów i grafików) i bez niezliczonej pamięci gotowej przechowywać te wszystkie super życiowe kadry, nie osiągniemy zbyt wiele. Wystarczy źle skalibrowany monitor i cała nasza praca idzie na marne. Zdjęcia zbyt kontrastowe, za jasne, za ciemne, wpadające w konkretny odcień – to coś, z czym często spotykam się w albumach aspirujących fotografów. Zawsze takim osobom radzę, by zacisnęły zęby i nie kupowały kolejnego jasnego obiektywu, a odłożyły pieniądze i zakupiły porządny monitor. Bo skoro chcą być postrzegani jako zawodowcy, czemu obrabiają na laptopie kupionym w Saturnie? Nie twierdzę, że się nie da – bo da się zmontować laptopa, który byłby w stanie udźwignąć to wszystko, ale ceny zaczynają się spokojnie od 6000-7000 zł. A i AK miałabym wątpliwości co do monitora – niestety w tym przypadku ufam jedynie wielkim ekranom firm robiących taki sprzęt od wielu, wielu lat specjalnie dla artystów.

3. Brak czasu i chęci do rozwoju

Chcesz się rozwijać? Chcesz być coraz lepszym fotografem? Musisz mieć na to czas. Nikt nie przeczyta za ciebie góry książek, nie obejrzy tych wszystkich tutoriali na YouTube, a tym bardziej nie przejrzy wszystkich artykułów na portalach dedykowanych fotografom czy blogach fotograficznych. Zamiast przeglądać bezsensownie Facebooka lub wzdychać do perfekcyjnych kadrów na Instagramie, przeczytaj dwa artykuły w Inernecie, obejrzyj jeden tutorial i poćwicz coś w Lighroomie czy Photoshopie. Tylko w ten sposób coś się ruszy, coś się rozwinie – nic nie przychodzi samo, a czekanie na gotowe wręcz cofnie cię w rozwoju. Jasne, czasami potrafi być demotywujące, gdy widzisz, jak inni z łatwością pną się w górę, ale traktuj to jako motywację do pracy! Gdybym ja się przejmowała takimi rzeczami (okej, przejmuję się, ale tylko raz na jakiś czas), dawno rzuciłabym to wszystko i nie myślała o podróżowaniu po świecie za zdjęciami). Stawiaj przed sobą cele – nie muszą być miesięczne, ale tygodniowe – na przykład w tym tygodniu rozwijaj umiejętności w Lightroomie, w kolejnym sprawdź coś fajnego w Photoshopie, a w jeszcze kolejnym spróbuj swoich sił w nowej niszy fotograficznej – a nuż spodoba ci się na tyle, by iść w tym kierunku i poszerzyć swoją działalność?

4. Brak reklamy w Internecie

Tak naprawdę, jeżeli w ogóle przeszło ci przez myśl, by fotografia stała się twoim zawodem, inwestycja w Internet to podstawa.  Nie musisz zakładać od razu portfolio wszędzie, ale wybierz takie miejsca, którym poświęcisz codziennie choć trochę czasu. Możesz wybrać najbardziej oczywiste wybory, ale też postawić na zdobywanie fanów z całego świata – możliwości masz ogrom. Tutaj pewnie kilka osób mogłoby powiedzieć, że marketing szeptany nadal jest w cenie, jednak fotografię klient musi zobaczyć. Musi sprawdzić, czy twój styl mu pasuje – a nie zrobi tego, nie mając pod ręką albumu zdjęć czy strony z twoimi najlepszymi ujęciami. Dlatego nie warto się powstrzymywać – posiadanie takiego portfolio do wglądu każdego może też pomóc ci się rozwinąć. Ludzie chętnie oceniają zdjęcia, a dzięki temu będziesz wiedzieć, czy to, co robisz, jest dobre, czy czegoś twoim kadrom nie brakuje.

5. Brak inwestycji w rozwój

Jeżeli miałabym podsumować wszystkie dotychczasowe punkty w jeden, to byłby właśnie ten – brak inwestycji w rozwój. Bo bez tego nie będzie sprzętu fotograficznego, komputerowego, nowych książek czy kursów online, warsztatów fotograficznych czy plenerów, a tym bardziej reklamy w Internecie. Moje wszystkie pieniądze, które zarobię, każda okazji do otrzymania prezentu to inwestycja w fotografię. Pieniądze idą na podróże, na warsztaty, na plenery, na nowe sprzęty komputerowe, na kolejne rzeczy fotograficzne, na posty sponsorowane na Facebooku i tym podobne. Ja nigdy sama z siebie nie wydam pieniędzy na ubrania czy rzeczy, które nie są mi już teraz natychmiast potrzebne. Moim priorytetem jest inwestycja w to, czemu poświęciłam już 7 lat swojego życia, a wiem, że miało o sens i nadal ma. Dlatego jeżeli wiesz, że musisz kupić nowy obiektyw, a mimo to lekką ręką wydajesz kilka stów na nowe buty – przemyśl raz jeszcze, czy chcesz być fotografem.  Bo to skarbonka bez dna. Kupisz jedno, potem następne, kolejne i kolejne… Nie jest to łatwe, ale w pewnym momencie nauczysz się też tak operować swoimi finansami, że będziesz w stanie zapewnić sobie rozwój fotograficzny i mieć nadal pieniądze na dodatkowe uciechy.


Nie zliczę nawet, ile już pieniędzy przepuściłam przez fotografię. I jak nadal mi mało, jak często się frustruję, gdy coś mnie hamuje, kiedy nie mam siły oraz chęci przeskoczenia kolejnej przeszkody. Inni mają łatwiej, inni trudniej, ale pamiętaj – na samym końcu będzie ta satysfakcja, która nakręca do działania.

A co Was wstrzymuje od rozwoju? Może coś innego ma wpływ na to, że często stajecie w miejscu?