10 przydatnych rzeczy do sesji zdjęciowych w plenerze

Całą swoją wiedzę i doświadczenie w fotografii zdobywałam w plenerze. Zaczynając karierę w 2010 roku, aż do dnia dzisiejszego, większość swoich życiowych ujęć wykonałam właśnie na świeżym powietrzu. Jednak nic by nie wyszło, gdybym nie miała ze sobą 10 przydatnych rzeczy podczas sesji zdjęciowych w plenerze. Bazując na doświadczeniu setek godzin przesiedzianych na zewnątrz z aparatem w ręku i po setkach tysięcy zdjęć przedstawiam wam listę najważniejszych „narzędzi”, bez których sesja plenerowa może zamienić się w nieprzyjemne doświadczenie.

1. Dodatkowa karta pamięci i akumulator

W plenerze nie masz czasu na zgrywanie zdjęć podczas sesji, tak samo jak nie masz stałego podłączenia do prądu. Dodatkowe miejsce na zdjęcia (zwłaszcza gdy fotografujesz w formacie RAW, co szczególnie rekomenduję) czy dodatkowy akumulator to świetna inwestycja, która przyniesie ci więcej korzyści niż sądzisz. Dwie karty to podstawowe minimum, a cztery to spokojna głowa. Na początek także wystarczą ci dwa akumulatory i nie będziesz już musiał się przejmować niskim stanem baterii czy malejącej w zastraszającym tempie liczby wolnych klatek na karcie.

2. Pokrowiec na aparat

Cała moja kariera fotograficzna opiera się na sesjach w plenerze i przerabiałam już każdą możliwą pogodę z aparatem w ręku. Wbrew obiegowej opinii nasze aparaty nie są wodoodporne, jak każdy by sądził, a sprawdzanie tego może sporo kosztować. Co prawda w lustrzance, którą fotografowałam przez dwa dni w ścianie deszczu popsuła się jedynie płytka od guzików w joysticku i naprawa to koszt 150 zł, to jednak warto te pieniądze przeznaczyć na zakup specjalnej folii ochronnej. Nie jest najwygodniejszym narzędziem i bardziej irytuje niż pomaga, ale masz przynajmniej pewność, że twój sprzęt jest bezpieczny. Alternatywą jest chowanie za pazuchą dodatkowej kurtki, którą masz na sobie, ale na dłuższą metę nie jest to dobre rozwiązanie – jeżeli wieje zimny wiatr, to jest więcej niż pewne, że po takiej sesji wrócisz z katarem i bolącym gardłem.

3. Wygodne, ciepłe, nieprzemakalne buty

Czy to zima, czy to wiosna, wygodne i ciepłe buty to absolutna podstawa jakiegokolwiek wypadu w plener. Gdy umawiasz się na sesję zdjęciową, warto sprawdzić pogodę przewidywaną na dany dzień, a także zapytać osoby zamawiającej sesję czy tam, gdzie będziecie fotografować, jest błoto, bo wtedy na podstawie tych informacji dobierasz obuwie. Jeżeli mam wejść do wody – zabieram kalosze; jeżeli mam fotografować w górach lub na trudnym terenie – zabieram buty trekkingowe. Trampki czy adidasy najczęściej wybieram w lato, gdy jest sucho i gorąco. Odradzam za to noszenie na sesje odkrytych butów – nawet jeżeli nie fotografujecie zwierząt, bieganie w tę i nazad w japonkach może być cholernie uciążliwe.

12238228_1156252191070254_3625315332296293812_o Kalosze dobra rzecz – w październiku woda w rzekach jest lodowata, więc dodatkowe ciepłe wypełnienie na pewno się przyda przy dłuższym fotografowaniu.

4. Karimata

Nie jest to ogromny wydatek (w Decathlonie można kupić już za 9,90), a często się przydaje, gdy pogoda jeszcze nie rozpieszcza ciepłem, zaś podłoże jest bardzo mokre. Masz wtedy miejsce, by położyć swoje rzeczy, a także usiąść lub się położyć, gdy fotografujesz zwierzęta.Jeżeli pracujesz w terenie z modelkami i nosisz dodatkowo dużo ciuchów i gadżetów na zmianę, karimata staje się idealnym miejscem na rozłożenie garderoby i szybki przegląd posiadanych rzeczy.

5. Termos

Kolejna podstawa podczas sesji, zwłaszcza w okresie jesienno-wiosennym, gdy temperatury oscylują koło dziesięciu stopni, a słońca mamy tyle, co kot napłakał. Gorąca herbata podczas długich godzin fotografowania w lesie czy na otwartej przestrzeni niejeden raz uratowała mi skórę i uniknęłam dzięki temu zachorowania.

6. Szybkie przekąski

Na zjedzenie wymyślnych dań czasu nie ma, jednak paczka ciastek w plecaku może uratować życie przed osłabieniem. W plenerze jesteśmy wystawieni na różne działania atmosferyczne, więc jeśli nie będziemy mieć choć trochę energii na dalszą pracę, szybko opadniemy z sił i możemy się rozchorować.

7. Wygodna, robocza odzież

Nie fotografuję w ubraniach wyjściowych, bo prawie zawsze wracam z sesji brudna. Karimata nie zawsze jest wygodnym narzędziem (jeżeli fotografujemy w jednym miejscu przez cały czas lub przemieszczamy się jedynie na niewielkie odległości, to tak), toteż zawsze ubieram się w takie ciuchy, których nie będzie mi potem szkoda, jżeli ulegną zniszczeniu. Mam w szafie kilka bluz i charakterystyczną niebieską kurtkę narciarską, a także spodnie, które mogę ubrudzić, bo do tego mi już tylko służą. Przejrzyj w swojej szafie ciuchy i wybierz kilka starych ubrań, w których już nie chodzisz na co dzień, a wtedy nie będziesz musiał inwestować dodatkowych pieniędzy w nowe ubrania specjalnie tylko do sesji zdjęciowych.

11722242_1088812264480914_5804388880873454969_o Nie popełniajcie mojego błędu i nie ubierajcie trampek na sesję o 4 nad ranem na łące – buty przemoczone do cna, w dodatku skóra i cienka bluza także nie zdały dobrego egzaminu. Ciepłe ubrania to podstawa, nawet w lato!

8.Czapka, szalik, rękawiczki, okulary

W zależności od pory roku, przyda nam się coś innego. Choć nie fotografuję w okularach przeciwsłonecznych, to takowe na głowie lub w plecaku mam, by w przerwach między kolejnymi zdjęciami dać odpocząć oczom od ostrego słońca. Natomiast w okresie jesienno-zimowym zawsze mam przy sobie ciepłą czapkę, szalik i rękawiczki, z których korzystam, ile tylko się da. Bez tego nie uda ci się zrobić dobrych zdjęć, bo ciągle będziesz myśleć o tym, jak bardzo jest ci zimno, a do tego na pewno wrócisz do domu z przeziębieniem.

9. Dodatkowe, „awaryjne” ubranie

Jeżeli tylko masz jak zabrać dodatkową bluzę lub kurtkę przeciwdeszczową, nie zaszkodzi jej wziąć. Nigdy tak do końca nie możemy przewidzieć, jaka pogoda nas zastanie na miejscu sesji, a zawsze wyznaję zasadę, że lepiej się rozbierać z warstw niż drżeć z zimna. To także dobra alternatywa dla osób, które wstydzą się wracać po sesji do domu w brudzie (ja akurat tego problemu nie mam, w końcu Warszawa to wieś, więc nikogo nie dziwi umorusany w błocie człowiek z wielkim plecakiem na grzbiecie) – mogą się szybko przebrać i wrócić, lśniąc czystością.

10. Bielizna termoaktywna

Coś dla osób, które kochają ciepło i wygodę. Co prawda jeszcze nie dorobiłam się swojego zestawu, jednak w tym roku zamierzam w to zainwestować, by mój tyłek znów nie odmarzał w ujemnych temperaturach gdzieś w szczerym polu czy pośrodku ogromnego lasu. Wiem jednak, że ta bielizna może zdziałać cuda, więc gorąco polecam wydać kilka złotych na to, a z pewnością nie będziecie już później narzekać na odmarznięte części ciała.

11. Blenda

To taki dodatek; nie chcę pisać, że dla osób średniozaawansowanych w fotografii, ale takich, które fotografują już od kilku lat i mają konkretne zlecenia na sesje. Warto mieć ze sobą blendę, nawet małą, by móc w razie czego doświetlić modela. To światło pięknie maluje i zdjęcia wychodzą dzięki blendzie o wiele ładniejsze niż zwykłe przy dziennym świetle. Najlepiej zainwestować w blendy 5×1 – mamy wtedy w zestawie pięć różnych powierzchni do wykorzystania w fotografii. Nie przejmuj się tym, że mogą ci się nie przydać – nie znasz dnia ani godziny! A niedawno na blogu można było zobaczyć inne zastosowanie blendy podczas sesji – koniecznie zajrzyjcie i zobaczcie!

Jak więc widzicie, wyprawa na sesję w plenerze nie jest taką prostą sprawą. Oczywiście ilość dodatkowych narzędzi będzie się zmieniać w zależności od tego, jak daleko od domu przyjdzie wam fotografować, jednak tutaj zamieściłam wszystko to, co zawsze się przyda. Nie są to ogromne wydatki, które można sobie rozłożyć na poszczególne miesiące, jednak w końcu z nich skorzystacie i na pewno niejeden raz uratują wam życie.

A może korzystacie z innych rzeczy? Polecacie coś innego? A może na liście nie znalazło się coś ważnego? Dawajcie znać w komentarzach, jak to wygląda u was!

Zdjęcie tytułowe należy od Sandra Kwiatkowska, zaś zdjęcia w tekście wykonała ekipa Animowariacje.